Ewentualne życie – recenzja „Jowity”

W Jowicie, nakręconej według Disneylandu Dygata, reżyser wrócił do tematu współczesnego. Obraz ten przyniósł mu laur za reżyserię oraz Nagrodę Ekumeniczną na prestiżowym festiwalu w San Sebastian Jowita i Potem nastąpi cisza należą zresztą do nielicznych polskich filmów z tamtego czasu, które były pokazywane na ekranach amerykańskich[1].

 

Utalentowany lekkoatleta Marek Arens (Daniel Olbrychski) to człowiek, który cierpi na społeczne wycofanie. Jest młody, popularny i ma ogromne powodzenie wśród płci pięknej, a jednak nieustannie czegoś poszukuje, błądzi, pyta. Stałość nie jest cechą, jaką można byłoby go opisać. Mam tu na myśli nie tylko stałość uczuciową, ale także potrzebę posegregowania wartości, ustalenia priorytetów i konkretyzację celów, które stają się przez to bardziej osiągalne. Arens jest osoba pełną sprzeczności, z jednej strony –   inteligentny, błyskotliwy, pewny siebie, a z drugiej – nieufny i pozamykany. W tym kontekście można go porównać do Bazylego z filmu Wajdy Niewinni czarodzieje, który w podobny sposób przedstawia rozterki pokolenia wchodzącego w dorosłość.

Pewnej nocy, na balu maskowym bohater spotyka Jowitę, która ma na sobie czarczaf, przez co może zobaczyć jedynie jej oczy. Marek niemal od razu się w niej zakochuje. Zauroczony dziewczyną, wierzy, że to spotkanie nie mogło być przypadkowe. Po zabawie, z nadzieją wyczekuje Jowity w umówionym miejscu, jednak ta się nie pojawia. Choć wydaje się, że Arens ma wszystko, czego można chcieć (sukcesy, powodzenie, popularność, zainteresowanie płci pięknej), to dopiero pojawienie się Jowity przerywa jednostajny tryb życia, które prowadzi. Marek tworzy jej obraz, niepozbawiony jednak idealizacji. Przyczyną tego są skrajne emocje, która ta w nim wywołała. Wreszcie bowiem znalazła się kobieta, która jest dla niego niedostępna, w takiej formie więzi, jaką bohater tworzy z innymi. Jowita to nie tytko obiekt fascynacji, ale także odpowiedź na głęboko ukryte pragnienia tworzenia czegoś ważnego, odnalezienia idei, poznania bezpośredniego sensu istnienia.

Warto zwrócić uwagę na to, że wszyscy bohaterowie Jowity mają problemy z uczuciami. Relacje, które tworzą są płytkie, tak, jakby bali się prawdy i realizmu w przestrzeni międzyludzkiej. Arens deklaruje kolejnym kobietom miłość, ale sam nie wierzy w te wyznania. Helena, choć nie jest szczęśliwa w małżeństwie twierdzi, że nie chciałaby wiązać się z nikim innym. Podobnie jest z podejmowaniem decyzji. Wszyscy dokonują wyborów tylko dlatego, że jakieś decyzje w życiu trzeba podejmować.

W jednej z ostatnich scen dowiadujemy się, że jedyne czego pragnie Arens, to być szlachetnym i uczciwym, aby dokonać czegoś wartościowego. Jednak, żeby to osiągnąć musi przekreślić wszystko to, co było kiedyś. Trzeba jednak zaznaczyć, że Marek nie ma określonego planu działania, co może wskazywać na to, że wszelkie jego deklaracje pozostaną  jedynie w sferze oczekiwań względem przyszłości.

Jowita to niesamowity film. Bez wątpienia duże znaczenie odgrywa tutaj aktorstwo Olbrychskiego, Kwiatkowskiej oraz Cybulskiego. Innowacyjność filmu polegała na przedstawieniu obrazu poprzez zbliżenia. Daje to wrażenie uczestnictwa w życiu bohaterów oraz efekt intymności, który podkreśla wspaniała muzyka Jerzego Matuszkiewicza.

[1] B. Hollender, Od Wajdy do Komasy, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014, s. 38.

Write a Reply or Comment

Your email address will not be published.