Prześwit – recenzja „Powidoków”

Przez lata pracy w PRL-u przyzwyczaiłem się do rozmowy ze społeczeństwem. Moje filmy docierały do tych, którzy rządzili, i do tych, których ceniłem bardzo wysoko – intelektualistów, pisarzy. Ale przede wszystkim do widzów. Do dzisiaj przechowuję listy od ludzi z małych miasteczek, którzy pisali do mnie, bo powiedziałem im coś ważnego. Nigdy nie przejmowałem warszawskiej ani żadnej innej perspektywy. Zastanawiałem się, czy mój film będzie się podobał w Suwałkach albo czy zaakceptuje mnie Łódź. To była Polska, z którą rozmawiałem[1].

 

Andrzej Wajda w swoim ostatnim dziele „Powidoki” przedstawia historię artysty awangardy – Władysława Strzemińskiego. Zamiar stworzenia tego filmu, po raz pierwszy pojawił się u reżysera 20 lat temu i sukcesywnie powracał w jego planach kinematograficznych. Choć od pomysłu do realizacji minęło kilkanaście lat, to od początku Wajda wiedział, że rolę malarza powinien otrzymać Bogusław Linda. Zanim przejdę do recenzji filmu, chciałabym w skrótowej wersji napisać kilka słów o tym, kim był Strzemiński.

Władysław Strzemiński urodził się w 1893 roku w Mińsku Białoruskim. Był nie tylko cenionym malarzem, ale także teoretykiem sztuki, współzałożycielem awangardowych ugrupowań Blok i a.r”. Twórca unizmu, pierwszy w Polsce systematycznie analizował założenia kubizmu. Po studiach w Wojskowej Szkole Inżynieryjnej w Petersburgu rozpoczął służbę wojskową. W czasie I wojny światowej, będąc oficerem saperów, doznał poważnych obrażeń; stracił połowę lewej ręki, dwie trzecie prawej nogi, uszkodzeń doznało również jego prawe oko. W 1945 roku został wykładowcą w łódzkiej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, której był współzałożycielem.

Szczególnie istotną rolę odegrał w formowaniu się jego artystycznych koncepcji konstruktywizm. Twórca sprzeciwiał się jednak głoszonemu przez konstruktywistów hasłu podporządkowania sztuki wymogom społecznej użyteczności, bronił idei autonomii sztuki, prawa do “laboratoryjnej czystości” artystycznych eksperymentów. Akceptował konieczność zespolenia porządków sztuki i życia społecznego, lecz przypisywał sztuce rolę modelującą w stosunku do wszelkich form ludzkiej aktywności[2].

Wajda powiedział kiedyś, że dla malarza najlepszym towarzystwem jest on sam. Te słowa są niezwykle cenne w kontekście oceny postępowania Strzemińskiego, dla którego sztuka miała wielkie znaczenie. Warto jednak podkreślić, że wykłady, wystawy, tworzenie obrazów, spotkania ze studentami, to przedstawienie jedynie „fragmentu” jego życia. Za drzwiami z napisem podziw i docenienie kryła się przecież samotność, izolacja, niezrozumienie, a przede wszystkim – walka. Choć reżyser idealizuje postać Strzemińskiego, jest to raczej celowy zabieg. Kierunek jest jednoznaczny; zapomnijmy na chwilę o ocenie moralnej (malarz nie był dobrym ojcem) zwracając uwagę na człowieka, który nie stracił potrzeby tworzenia, mimo że to właśnie ono było przyczyną jego większości problemów. Jest to dokumentacja, która zahacza o biografię dojrzałego już artysty, który większość życia ma już za sobą.

Interesującym wątkiem, celowo pominiętym przez Wajdę (a szkoda) jest rodzaj relacji łączący artystę z jego żoną – Katarzyną Kobro, wybitną rzeźbiarką. W filmie artystka pojawia się jedynie w rozmowach z Niką Strzemińską (Bronisława Zamachowska), co powoduje, że bohaterkę możemy poznać jedynie w sferze pewnego wyobrażenia. Ze względu na to, że wokół tego małżeństwa powstało wiele nieprawdziwych i krzywdzących informacji, odsyłam do przeczytania książki Niki  – “Sztuka, miłość i nienawiść”, która z własnej perspektywy opisuje skomplikowane życie rodziców.

Zaletami „Powidoków” są zdjęcia Pawła Edelmana, pokazujące w bardzo realistyczny sposób obraz ówczesnej Łodzi, co pozwala widzom poczuć klimat lat 50. oraz kreacja Bogusława Lindy, znacznie różniąca się od tego, z czym do tej pory był kojarzony. W roli malarza, Linda korzysta z „ograniczonego” wachlarza emocji, i nie jest to w tym wypadku wada. Jeżeli miałabym ocenić jednym słowem tę rolę, użyłabym słowa – wyważenie. Kiedy trzeba jest spokojny i wyciszony, co jest widoczne zwłaszcza w scenach, gdy na drodze Strzemińskiego pojawiają się coraz to nowe trudności natury materialno-egzystencjalnej.  Innym razem z charyzmą mówi o tym, co w sztuce liczy się najbardziej, zaznaczając swój brak akceptacji wobec wszelkich zewnętrznych narzuceń. Reżyserowi udaje się przedstawić „polowanie” na artystę w czasie komuny, ukazując, że w ówczesnym czasie stawał się on jednostką zbędną, o ile nie poddał się naciskom ze strony partii. W trakcie kolejnych scen coraz silniej wyczuwalne jest osaczenie przez władzę, która zawłaszcza sobie wszystkie sfery życia obywateli. Wajda przekazuje tym samym niezwykle cenną lekcję, która głosi, że kultura powinna być osobna i niezależna od politycznej machiny.

 

Najbardziej w „Powidokach” przeszkadzał mi scenariusz, który po prostu był niedopracowany, a miejscami mało spójny. Kolejni bohaterowie pojawiali się tylko po to, by wygłosić jedynie kilka zdań (np. Krzysztof  Pieczyński grający Juliana Przybosia), nic tak naprawdę nie wnosząc do fabuły. W filmie nie dochodzi do głębszej analizy tego, co dzieje się w stosunkach Strzemińskiego z jego córką, czy zakochaną w nim Hanią (dobra rola Zofii Wichłacz). Relacje na poziomie mistrz-uczeń również zostają spłycone,  ponieważ ma się wrażenie, jakby malarz prezentował kolejne teorie bez zestawienia, w jaki sposób wpływają one na twórczość młodych adeptów sztuki. Nie do końca podobała mi się również Bronisława Zamachowska, choć nie do końca wiem, ile jest w tym winy scenariusza Andrzeja Mularczyka, ile reżysera, a ile samej Zamachowskiej. Najprościej rzecz ujmując, jej postać jest nijaka, co przecież jest chyba najgorszym stwierdzeniem w ocenie aktorskiej. Film jednak warto zobaczyć, a  jednym z oczywistych powodów jest fakt, że jest to ostanie dzieło Mistrza. Chociaż jest to podsumowanie twórczej drogi innego artysty, to przecież możemy tu odnaleźć problemy wspólne dla wszystkich osób związanych ze sztuką w czasie PRL-u.

[1] B. Hollender, Od Wajdy do Komasy, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014, s. 11.
[2] http://culture.pl/pl/tworca/wladyslaw-strzeminski, dostęp: 26.01.2017.

Write a Reply or Comment

Your email address will not be published.